W ostatnim czasie dostałam mały challenge jeżeli chodzi o wykonanie personalizacji. Polegał on na uszyciu munduru galowego i uwzględnieniu możliwie jak największej ilości oznaczeń i pagonów. Łatwo było mi się na to zgodzić, dużo trudniej poszło samo wykonanie projektu. W tym momencie z odsieczą przybyły trzy bardzo dla mnie ważne osoby i uratowały cały motyw. Lalka, której zdjęcia tu załączam to nic innego jak współpraca kilku osób. Okulary (jak zawsze!) wykonała moja siostra Paulina, piękny mundur uszyła moja ciocia Krystyna ( pisałam o tym w poprzednim wpisie) ,a ten niesamowity i tyci orzełek, to ciężka i precyzyjna praca mojego partnera Artura, który wykonał go z dwuzłotówki za pomocą narzędzi, jakie Wam tu pokazuję. Zrobił go dla mnie w zaledwie jedno popołudnie po tym , jak usłyszał, że za klika dni muszę oddać zlecenie, a brakuje mi najważniejszego symbolu w całym mundurze. Patrząc na tą pustą dwuzłotówkę wciąż nie wierzę, że w kilka sekund -podczas rozmowy telefonicznej- wpadł na to z czego wykonać orzełka, a potem w ciągu kolejnych godzin po prostu go ‚wyciął’! Dziękuje Ci bardzo Artur raz jeszcze za pomoc…i liczę na to, że twoja pomysłowość i zdolności przydadzą nam się panie przy dalszej wpółpracy;)