W całym moim pobycie w Anglii chyba najbardziej lubię chińszczyznę i sklepy z artykułami dla plastyków. Jeśli coś nie jest użyteczne, to przynajmniej jest super ładne i chce się to kupić. Tu, za parę funtów, możesz mieć masę fajnych drobiazgów,a  sklepy z craft’em są olbrzymie i często piętrowe. Fajne jest w nich głównie to, że rozwijają wyobraźnię- czasem fajne koraliki, guziki, czy małe czapeczki nadają od razu pomysł na nowy temat pracy. Będzie mi ich kiedys bardzo brakować;( 😉

blog2

blog1

blog

blog5

blog3

blog4

blog6

nr1